Przejdź do treści

Apple

Apple i prywatność? No nie do końca. Przedstawiam "Spersonalizowane kolekcje"

Znasz ten kultowy slogan reklamowy, że prywatność w Apple to fundamentalne prawo człowieka? Piękne hasło. Sam przez lata dawałem się na to złapać. Apple faktycznie zrobiło głośną akcję, odcinając Zuckerberga i resztę ferajny od śledzenia nas pomiędzy różnymi aplikacjami.

Oczywiście nie oznacza to, że z iOS nagle zniknęły wszystkie trackery, ponieważ aplikacje deweloperów nadal zbierają dane o tym, co robisz wewnątrz nich, a reklamiarze kombinują z fingerprintingiem. Apple zablokowało jednak ten najprostszy, systemowy transfer danych między korporacjami.

Pragmatyczny puryzm. Jak wycisnąłem maksimum prywatności z iOS przed przejściem na GrapheneOS

W środowisku osób dbających o prywatność i cyfrową suwerenność debaty o idealnym systemie operacyjnym trwają od lat. Jedni wybierają GrapheneOS ze względu na bezkompromisowe podejście do bezpieczeństwa, inni stawiają na LineageOS, /e/OS czy inne otwartoźródłowe alternatywy. Co jednak zrobić, gdy w danym momencie masz w kieszeni świetny, flagowy telefon z zamkniętym systemem, ale nie chcesz rezygnować z ochrony swoich danych?

Zanim nagła sytuacja życiowa i pobyt żony w szpitalu zmusiły mnie do szybkiego podreperowania domowego budżetu, sprzedaży iPhone’a 17 Pro i zakupu z drugiej ręki Pixela 8, stałem dokładnie przed takim dylematem. Cenny sprzętowo smartfon od Apple postanowiłem zaadaptować do własnych zasad.